Survivalowy test źródeł ognia – wychłodzenie organizmu.
Jakie źródło ognia będzie najlepsze w warunkach walki o przetrwanie? Czy mając skostniałe dłonie łatwiej uzyskamy płomień krzesiwem czy zapalniczką?
Zapraszamy na test.
Mimo, że nie udało się mocno wychłodzić dłoni to wnioski można wyciągnąć. Zwróćcie uwagę na różnicę w sprawności dłoni przed wychłodzeniem i po wychłodzeniu – jest bardzo wyraźna. Będąc tam i kręcąc materiał zupełnie tak tego nie odczułem. To też ważny wniosek. Byłem przekonany, że moje dłonie pracują prawie normalnie. Dopiero na filmie zobaczyłem, że różnica w sprawności jest znaczna.
Poza podsumowaniem z filmu warto jeszcze wspomnieć, że wadą zapalniczek jest też to, że najczęściej nie wiemy ile zostało nam gazu.
Zapalniczka sprawiła najwięcej problemu w obsłudze wychłodzonymi dłońmi. Dodatkowo w niskiej temperaturze wyraźnie gorzej spalał się gaz, płomień był mniejszy.
Zapałki było łatwiej rozpalić. Łatwiej było chwycić zapałkę kilkoma palcami jednak obniżone czucie w dłoniach sprawiło, że jedna zapałka została złamana.
Krzesiwo wymagało najmniejszej precyzji. Wystarczyło mocno zacisnąć jedną dłoń na uchwycie krzesiwa a drugą na rękojeści noża. To pokazuje też jakie krzesiwo najlepiej wybrać. Uchwyt powinien być dosyć duży aby zapewnić możliwość obsługi przy obniżonej sprawności. Nie polecam samych prętów bez uchwytów. Warto też pozostać przy prostych konstrukcjach – im bardziej skomplikowane, wymagające precyzyjnej obsługi urządzenie tym gorzej.
A Wy jakie macie źródła ognia w Waszych zestawach?
Autor: Marcin Surowiec „Treasure Hunter”





