Terenowy zestaw przetrwania

Wychodząc nawet na krótką wycieczkę w teren bez względu na rodzaj aktywności naszym obowiązkiem jest prawidłowe przygotowanie. Przygotowanie wielotorowe. To najważniejsze to oczywiście zdobycie wiedzy i trening umiejętności. Ale równie ważne jest prawidłowe przygotowanie sprzętowe. Nie jest ono trudne, nie wymaga również dużych nakładów finansowych. Prawidłowe przygotowanie sprzętowe to podstawa i nie ma żadnej wymówki aby wychodzić w teren bez odpowiedniego ekwipunku.

Zwykłe wyjście na grzyby, terenowa wycieczka rowerowa czy fotograficzne łowy mogą skończyć się zagubieniem lub wypadkiem. A to może zmusić nas do spędzenia w terenie dłuższego czasu w oczekiwaniu na pomoc. Wczytując się w kroniki wypadków i akcji ratowniczych to właśnie w czasie krótkich, jednodniowych wycieczek dochodzi do największej liczby zdarzeń. Sytuacje survivalowe często powstają nie dlatego, że straciliśmy sprzęt ale dlatego, że go nie zabraliśmy.

Jaki więc ekwipunek powinniśmy zawsze ze sobą zabierać nawet na najprostszą wycieczkę? Teorii jest wiele – niektóre mówią o 5 najważniejszych przedmiotach, inne o 10. Ja jednak proponuję skupić się na funkcjach jakie musi taki sprzęt spełnić w razie wypadku. Zabierajmy sprzęt o możliwie prostej konstrukcji – im prostszy tym bardziej niezawodny.
Przygotujmy ekwipunek tak aby umożliwił nam zaspokojenie następujących potrzeb:
– pierwszej pomocy
– schronienia
– ognia
– wody
– sygnalizacji
– nawigacji
– pożywienia

Jestem przeciwnikiem używania tzw. puszek przetrwania. Kompletując taką puszkę często dobieramy zawartość nie według jej funkcjonalności i jakości ale według rozmiaru – tak aby dany przedmiot zmieścił się w puszce. Często więc pakujemy tam na przykład mały nożyk, który może powodować tylko frustrację w czasie próby użycia. Najczęściej taka puszka zostaje zamknięta raz na zawsze – nie sprawdzamy jej zawartości w terenie, nie ćwiczymy, nie poznajemy sprzętu, który tam umieściliśmy. Puszki przetrwania powstały na potrzeby wojska i tam spełniają swoją rolę – żołnierz ma tyle innego ekwipunku, że zwyczajnie nie można zabrać rozsądnego zestawu przetrwania. W świecie cywilnym proponuję odłożyć takie puszki na półkę i zastąpić je rozsądnym zestawem EDC.

 
Uważam, że w naszym zestawie przetrwania powinniśmy przenosić pełnowymiarowe, w pełni funkcjonalne przedmioty. Przedmioty, które dobrze znamy i potrafimy wykorzystać. A cały ekwipunek powinniśmy ograniczyć nie konkretną liczbą przedmiotów ale wagą i objętością jaką jesteśmy skłonni zawsze zabierać ze sobą.
Oto lista przedmiotów, które moim zdaniem powinniśmy zabrać na każdą wycieczkę w teren.

 
Chyba nikomu nie trzeba wspominać o telefonie z naładowaną baterią i z zainstalowaną aplikacją ratunek.
Nóż– dobrej jakości. Dla większości turystów będzie to nóż składany lub scyzoryk – nie ma w tym nic złego dopóki są to konstrukcje dobrej jakości. W 99 przypadkach na 100 rozpalimy ogień bez użycia noża. Narzędzi używamy tylko wtedy gdy to jest konieczne – minimalizujemy ryzyko wypadku. Ten przedmiot pomoże zrealizować praktycznie każdą potrzebę z wymienionych 7 – może poza nawigacją.
Nóż przenoszony na szyi wraz z krzesiwem i rozpałką stanowi samodzielny zestaw przetrwania linii zero.

 

Zestaw do rozpalania ognia – 100% płomienia a nie szansa na płomień. – ogień przyczyni się również w wielkiej mierze do naszego przetrwania – da ciepło, ogrzeje nasze schronienie, pozwoli uzdatnić wodę i przygotować posiłek. Jest też doskonałym narzędziem do sygnalizacji.

 
Butelka – najlepiej przeźroczysta aby wiedzieć ile mamy wody i wykonana z materiału, który pozwala zalać ją wrzątkiem. Umożliwi zbieranie i przenoszenie wody.

 
Kubek metalowy– najlepiej z pokrywką. Rozwiązuje problem uzdatniania wody i umożliwia przygotowanie posiłku.

 

Tabletki do uzdatniania wody + worek– nie zawsze będzie możliwość zagotowania wody – prosta tabletka rozwiąże problem a wraz ze specjalnym workiem zajmuje bardzo mało miejsca.

 
Paracord lub inny sznurek – przyda się do realizacji każdej potrzeby.
Latarka + bateria – działanie nocą bez światła jest naprawdę trudne – gdy świeci księżyc to mamy cień szansy na efektywne i bezpieczne aktywności ale najczęściej brak latarki wyłączy nas z działania. Latarka czołowa pozwoli zachować wolne ręce. Umożliwi ogólne działanie i pozwoli sygnalizować.

 
Apteczka – z taką zawartością jaką umiemy wykorzystać. Poza oczywistym wykorzystaniem opatrunki mogą pomóc rozpalić ogień.

 
Poncho – ochroni przed deszczem w czasie rodzinnej wycieczki, pozwoli zbudować schronienie – umożliwi też np. łapanie deszczówki.

 
Folia nrc – to minimum – pozwala zbudować schronienie. Może służyć jako panel sygnalizacyjny.

 
Kompas – jest wiele sposobów na wyznaczenie kierunków w terenie – jedne bardziej pewne drugie mniej pewne. Nie zawsze można też je wykorzystać – często uzależnione są od tego czy świeci słońce lub czy widać gwiazdy. Kompas rozwiąże problem. Jeśli wybierzemy urządzenie z lusterkiem to zdobędziemy kolejną możliwość sygnalizowania swojej pozycji ale za cenę rozmiarów. Będąc w terenie musimy chociaż trochę orientować się gdzie jesteśmy – może wiemy, że na północy płynie rzeka, jest jakaś droga albo tory kolejowe.

 
Odzież – to Twoje najważniejsze schronienie i pierwsza linia obrony – dobrze dobrane pozwoli Ci wiele godzin spędzić w terenie – jeśli chodzisz po górach to pewnie spotkałeś biegaczy, którzy w praktycznie zimowych warunkach wybiegają na szlak w krótkich spodenkach i bluzie biegowej. Z małym plecaczkiem z wodą. Nie zakładają, że stanie się coś złego – w biegu w czasie wysiłku będzie im ciepło. A co jeśli skręcą nogę? Czy to takie mało prawdopodobne? Co jeśli będę w otwartym terenie wystawieni na działanie wiatru i deszczu musieli czekać np. 2h na pomoc w tych krótkich spodenkach? Dobrze dobrany ubiór to podstawa.

 
Racja żywnościowa– dużo łatwiej spakować batonika i paczkę orzeszków niż liczyć na to, że pozyskamy w terenie pożywienie. Kubek gorącej herbaty połączony z niewielką przekąską doskonale wpłynie na stan naszego ducha.
Gwizdek – może nie zawsze będzie słyszalny ale z pewnością daje większe szanse usłyszenia niż krzyk.

 
Prosty zestaw naprawczy – zwykłe rozdarcie kurtki lub plecaka może drastycznie pogorszyć naszą sytuację – zestaw naprawczy, który zajmuje minimalną ilość miejsca może okazać się bezcenny.

 

Najważniejsze jest to aby mieć te przedmioty przy sobie – sposób przenoszenia przy krótkich wycieczkach jest mniej istotny.
Zapewne znajdą się tacy, którzy powiedzą – zaraz, zaraz – co to za survival z taką ilością sprzętu? Przecież im więcej wiesz tym mniej nosisz. To prawda – nosisz mniej niepotrzebnego sprzętu – ograniczasz się tylko do rzeczy najistotniejszych. Mors Kochanski, który jest autorem tego powiedzenia zaleca noszenie zestawu przetrwania, który waży 2kg.

 
Survival zaczyna się przed wyjściem z domu. Bezpieczeństwo zależy od prawidłowego przygotowania – również sprzętowego.
Nie powinniśmy planować improwizacji – należy trenować z narzuconymi ograniczeniami ale gdy już wychodzimy w teren należy się dobrze przygotować. Zestaw przetrwania powinien być możliwie prosty w obsłudze tak aby nawet niewprawna osoba mogła go użyć.

Ma moim kanale Youtube zobaczycie jak rozpalić ogień pocierając o siebie dwa kawałki drewna, zobaczycie jak zbudować szałas bez żadnych narzędzi, jak wykorzystać np. korzenie w roli sznurka. Znajdziecie film o tym, jak zrobić pochodnię, która będzie stanowić namiastkę latarki. Zobaczycie jak wykonać filtr do wody w całości z materiałów naturalnych i jak zagotować wodę bez metalowego naczynia.
Wszystkie te techniki są wykonalne i dobrze je znać. Ale są to techniki bardzo pracochłonne i czasochłonne. Poza tym stają się ekstremalnie trudne do wykonania w razie kontuzji. Zbudowanie szałasu, uzdatnienie wody, rozpalenie ognia – to wszystko będzie trwało godzinami przy zastosowaniu prymitywnych technik i to pod warunkiem, że wiemy jak to zrobić. Ludzie kiedyś wykorzystywali techniki, które dziś nazywamy prymitywnymi bo nie mieli innego wyjścia. Gdyby mieli dostęp do dzisiejszych technologii to z pewnością by z nich korzystali.

Ten ekwipunek pozwoli mi zbudować proste zadaszenie, umożliwi rozpalenie ognia i przygotowanie gorącego napoju. To wszystko w ciągu minut a nie godzin.
Jeśli wyjdziesz na wycieczkę z rodziną i to właśnie Tobie przytrafi się wypadek to jaką wartość będzie miała Twoja wiedza i znajomość prymitywnych technik jeśli Twoja dziewczyna nie będzie w stanie ich za Ciebie wykonać? Może mieć problem aby obsłużyć krzesiwo ale z pewnością poradzi sobie z obsługą zapalniczki.
Sytuacja awaryjna najczęściej nie zdarza się o 08.00 w sobotę gdy wypoczęci wyruszamy na trasę – nie mamy całego dnia aby się zorganizować w trudnym położeniu. Najczęściej zdajemy sobie sprawę z tego, że coś poszło nie tak gdy już jesteśmy zmęczeni, głodni i spragnieni – to nie jest dobry czas na szukanie materiałów do łuku ogniowego. Jeśli nie przygotowaliśmy się dobrze sprzętowo to popełniliśmy błąd. I to błąd podstawowy bo przygotowanie sprzętowe jest najprostsze!
Nigdy nie planuj improwizacji – w sytuacji awaryjnej chcesz oszczędzać energię. Prymitywne metody dobrze znać – ale nie wolno na nich polegać. Każdy kto kiedykolwiek rozpalił ogień łukiem ogniowym nigdy nie wyjdzie w teren bez zapalniczki czy nowoczesnego krzesiwa – bo wie jak trudno taki ogień rozpalić. Kto budował szałas wie jak bardzo należy cenić proste zadaszenie z poncho. Każdy kto wędrował przemarznięty i przemoczony doceni kubek gorącej herbaty.
Dzięki takiemu prostemu ekwipunkowi zmieniamy sytuację, w której musielibyśmy siedząc pod drzewem wytrzymywać niekorzystne warunki na sytuację, w której po prostu nieco mniej komfortowo biwakujemy.
Moim zdaniem ta ilość ekwipunku to nie jest dużo – jest to tyle, ile spokojnie można zawsze ze sobą zabrać. Te przedmioty zmieszczą się do prostego chlebak, torby czy małego plecaka.
Wychodząc w teren bez przygotowania możesz doprowadzić do sytuacji, w której ratownicy wyruszą i narażać będą swoje życie aby Cię ratować. Pamiętaj o tym.

 

W teorii survivalowiec nigdy nie powinien się znaleźć w sytuacji survivalowej.

Zapraszam na materiał filmowy.

 

Autor: Marcin Surowiec

11 thoughts on “Terenowy zestaw przetrwania

  1. Bardzo wartościowy wpis. Sam się musiałem nie raz tłumaczyć z zarzutów “taki terenowiec, a pół plecaka sprzętu…”.
    Brakuje mi zwrócenia uwagi na jeden aspekt: sprzęt powinien być dobrany do terenu w jakim idziemy i okoliczności naszej wycieczki. Na przykład przy takim wypadzie jaki pokazano na filmie miałbym ze sobą chociaż minimalny zestaw narzędzi do naprawy roweru (kombinerki, kilka imbusów, klucz do kół, dętkę i pompkę) oraz mapę.

    1. Zgadza się – też taki zestaw rowerowy miałem w sakwie 🙂 Wpis jednak dotyczy zestawu możliwie uniwersalnego, który należy/można rozbudować w zależności od rodzaju wypadu. Pozdrawiam

  2. Świetny tekst, otwiera oczy na proste rzeczy, nigdy nie myślałem idąc do lasu z ostrym nożem, żeby mieć chociażby najprostszą apteczkę i latarkę. Wychowałem się przy lesie, byłem pewny, że wszystko wiem na temat bytowania w lesie ale odkąd obejrzałem WSZYSTKIE Pana filmy, zrozumiałem, że byłem nieświadomy wielu rzeczy. Bardzo się cieszę, że trafiłem na ten kanał YouTube. Na co dzień pracuję w biurowcu i tęsknię za lasem. Często podczas przerwy oglądam jakiś odcinek napawając się szumem lasu, trzaskiem rozpalonego ogniska, zalewaniem herbatki w metalowym kubku…
    Serdecznie pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na kolejne filmy.

  3. Aż miło poczytać takie mądrości.
    Ma Pan całkowitą rację odnośnie tego że warto posiadać przy sobie sprzęt podstawowy niż uprawiać ryzykowną improwizacji, jeśli nie uda nam się rozpalić ognia łukiem ogniowym to co wtedy?
    Będąc przygotowanym zawsze mamy to krzesiwo i zapalniczkę.
    Ps. Co to za mała latarka czołowa?

  4. Dużo jeżdżę i wędruję po lasach od ponad 20 lat (bez związku z survivalem itp), tej zimy po raz pierwszy w życiu zgubiłem kluczyki do samochodu – właśnie w lesie, przy temp. prawie -10 stopni, kiedy akurat wyjątkowo zabrałem ze sobą 9-letniego syna. Termos z herbatą został w samochodzie, bo mieliśmy tylko sprawdzić jedno miejsce (max. 30min w obie strony) i wrócić. Oczekiwanie na pomoc trwało 2h, w tym czasie zdążyliśmy trochę zmarznąć. O ile byłem przygotowany na różne ewentualności (nóż, multitool, kompas, apteczka, sznurek itp), nigdy nie potrzebowałem mieć ze sobą niczego do rozpalania ognia. Aż do tego razu. Dlatego dziękuję Panu za świetne filmy i teksty – nawet ktoś, to spędził znaczącą część życia w terenie, może się czegoś nauczyć. 🙂

    1. Dziękuję za ten komentarz. To właśnie pokazuje jak “survival” może nas zaskoczyć. Coś czego nie przewidzimy może doprowadzić to potencjalnie groźnej sytuacji. Pozdrawiam

    1. Ostatnio najczęściej używam zwykłego stalowego kubka z przykrywką. Do manierki używam kubka stalowego US. Pozdrawiam

  5. “Lepiej mieć i nie potrzebować, niż potrzebować a nie mieć.”
    Ja tak podchodzę do tematu bez przesady i zbędnego szpeja czyli mniej ale odpowiedniej jakości i pod kątem miejsca i pory roku.
    Super kanał na YouTube, zastanawiam się nad ofertą szkoleń i kursów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *